Imperium Sportu

IS Live ! - !!! --- === KROL ZMIAN === --- !!!

TheKingOfChanges - Pon Lut 19, 2018 0:20
Temat postu: !!! --- === KROL ZMIAN === --- !!!
Teraz każdy trenuje, wszyscy są fit, jest wielu ekspertów w dziedzinie treningu i odżywiania a już na pewno każdy jest krytykiem wszystkiego i wszystkich. Ja po prostu robię swoje.
eki - Pon Lut 19, 2018 0:21
Temat postu:
Zacznijmy od początku. Nazywam się Błażej Eksner i zapraszam Was do śledzenia mojego tematu w którym pokażę Wam jak wyglądają moje przygotowania do zawodów.
TheKingOfChanges - Pon Lut 19, 2018 0:23
Temat postu:
Moje początki przygody z siłownią sięgają czasów gdy miałem jakieś 5/6 lat. Wtedy na każdej ulicy była przynajmniej jedna siłownia, zaznaczam SIŁOWNIA nie klub fitness. Typowa piwnica, garaż itp.
eki - Pon Lut 19, 2018 0:25
Temat postu:
Taka typowa mordownia, ławeczka, drążek, poręcze, wyciąg i tony prawdziwego zimnego żelaza. Od najmłodszych lat imponowała mi siła i duże bicepsy. Mój tata był nie do pokonania w siłowaniu na rękę, sam też miał siłownię w domu kiedy mnie jeszcze nie było na świecie, więc to on jako pierwszy był moim idolem. Mam starszego brata o 3 lata, który pierwszy zaczął przygodę ze sportem. A co robi młodszy brat? Naśladuje...
TheKingOfChanges - Pon Lut 19, 2018 0:26
Temat postu:
No i zaczęło się. Brat dostał w prezencie pierwszą sztangę z obciążeniem, którą było można rozkręcać, cały zestaw ważył 33kg. Wierzcie mi mając 6 lat myślałem, że nigdy tego nie oderwę od ziemi _usmiech.gif Wtedy zaczęliśmy trenować. Najpierw na podwórku wykorzystując zwykłą ławkę do siedzenia, później wygospodarowaliśmy 1/3 garażu na stworzenie małej siłowni.
eki - Pon Lut 19, 2018 0:28
Temat postu:
W garażu ojciec zamontował nam wyciąg, gdzie początkowe obciążenie wynosiło całe 16kg Na gwiazdkę pod choinkę dostaliśmy ławkę z regulowanym skosem. Można było robić na niej skos w dół/w górę i poziom. W pierwszy dzień zrobiłem na niej 300 brzuszków na raz. Kolejne dni brat mnie na każdym kroku specjalnie rozśmieszał a ja płakałem z bólu.
TheKingOfChanges - Pon Lut 19, 2018 0:29
Temat postu:
Lata leciały a my układaliśmy sobie kolejne plany treningowe, notowaliśmy postępy a ja cały czas goniłem z wynikami za starszym bratem. Brat w późniejszym czasie odpuścił siłownię na rzecz piłki nożnej, jednak nadal pomagał mi razem z tatą konstruować nowe sprzęty do treningu.
eki - Pon Lut 19, 2018 1:26
Temat postu:
W szkole podstawowej gdy trafiły w moje ręce czasopisma kulturystyczne, zacząłem marzyć o zawodach i o tym by wyglądać jak goście z tych obrazków. Pierwsze takie czasopismo znalazłem w kanciapie u woźnego w szkole, nie przez przypadek bo to był jeden z tych gości z naszego miasteczka który ćwiczył, baa ćwiczy do dziś i ma do dziś swoją mordownię ( jeszcze ją zobaczycie ).
TheKingOfChanges - Pon Lut 19, 2018 1:28
Temat postu:
Moimi idolami w tamtych czasach były osoby z mojego najbliższego otoczenia, czyli wszyscy którzy byli ode mnie więksi i silniejsi. Jednak jak każdy chciałem wyglądać kiedyś jak Arnold i bić się jak Bruce Lee. Standard co nie _oczko.gif Jak pewnie wiecie kulturystyka do tanich sportów nie należy i nie każdy może sobie pozwolić na to by brać udział w zawodach. Mnie też nie było stać na przygotowania, nie mówiąc o wzięciu udziału w samych zawodach. Ale marzyłem o tym i ponadto wierzyłem w to, codziennie prężąc swoje ciało przed lustrem naśladując pozy Arnolda.
eki - Pon Lut 19, 2018 1:30
Temat postu:
W 2003 roku na początku wakacji umarła moja babcia a na koniec tych samych wakacji dziadek. Oboje mieszkali z nami w jednym domu i większość czasu gdy rodzice pracowali spędzałem właśnie z nimi. Bardzo to przeżyłem ale powiedziałem sobie, że zrobię to dla nich i wystartuję w zawodach. Jednak po tych pamiętnych wakacjach poszedłem do szkoły średniej, zmieniło się wszystko. Zaczęły się problemy okresu dojrzewania. Pogubiłem się do reszty. Sport zszedł na drugi plan. Z grzecznego chłopca przerodziłem się w niesfornego diabełka ale to była tylko maska, pod którą kryło się cierpienie.
TheKingOfChanges - Pon Lut 19, 2018 1:32
Temat postu:
Musiałem jakoś odreagować. Wagary, ucieczki z domu, alkohol, narkotyki, bójki, wyroki itd. Ocknąłem się po 4 latach w 2008 roku po 9 miesięcznej przygodzie z amfetaminą. Moja sytuacja materialna nadal nie pozwalała na przygotowania i start w zawodach. Wziąłem więc mały kredyt, który wystarczył na miesiąc odpowiedniej diety,wyjazd i wszystkie opłaty związane ze startem w zawodach. Wybrałem sobie mistrzostwa polski juniorów. Dwa miesiące przygotowań z czego tylko ostatni na odpowiednim jedzeniu. Teraz będzie podobnie _usmiech.gif
eki - Pon Lut 19, 2018 1:33
Temat postu:
Wystartowałem wszedłem do finału i ostatecznie zająłem 5 miejsce w kraju. Dało mi to niezłego kopa do dalszej pracy. Znów w siebie uwierzyłem. Rok później również wystartowałem ale już bez jakichkolwiek przygotowań. Otworzyło mi to oczy, że bez odpowiedniego przygotowania nie mam się co tam pokazywać. Widziałem co się dzieje, jak z roku na rok zawodnicy się zmieniają, jak poziom idzie do góry a ja nadal byłem w tym samym miejscu. Odpuściłem.
TheKingOfChanges - Pon Lut 19, 2018 1:35
Temat postu:
Coś tam trenowałem ale to już bardziej przypominało rekreację. Wtedy przyszedł czas na wielkie boom w Polsce na sporty sylwetkowe. Wysypało się znikąd pełno trenerów personalnych i teoretyków na tematy treningu i odżywiania. Ja się pytam gdzie oni byli wcześniej?! Przeraziło mnie to, że tacy pseudo specjaliści zaczynają "dilować" na moim podwórku. 2013 Czas na powrót!
eki - Pon Lut 19, 2018 2:26
Temat postu:
W październiku 2013 roku wróciłem do systematycznych treningów. W tym czasie też zacząłem testować suplementy marki REVANGE. Strzał w dychę, w końcu suplementy które działają! Pierwszy w rękę wpadł mi Chain Reaction- Petarda
TheKingOfChanges - Pon Lut 19, 2018 2:30
Temat postu:
Powiedziałem sobie, że wystartuję w zawodach jak będę czuł się gotowy, liczyłem, że nastąpi to po jakiś 3 latach systematycznych treningów. Na koniec 2014 roku zmarł mój dobry kolega, jeden z nielicznych który bardzo mnie dopingował w dążeniu do mojego celu. Ogólnie to prawie nikt we mnie nie wierzył. Nikt tego nie rozumiał i na dobrą sprawę nie rozumieją do dziś. A trudno jest się nie poddać jak jedyną osobą która w Ciebie wierz jesteś Ty sam.
eki - Pon Lut 19, 2018 2:32
Temat postu:
Nie byłem gotowy ale postanowiłem przyspieszyć ten start dedykując przygotowania właśnie jemu. Zmarł 3 dni przed swoimi 22 urodzinami. Wycelowałem w Mistrzostwa Polski 2015 i tak przygotowując się do startu bez dnia przerwy wszystko wykonywałem w 3 seriach po 22 powtórzenia. Wystartowałem, nie wygrałem ale zrobiłem wszystko tak jak chciałem. Byłem znów na dobrej drodze ale w życiu piękne są tylko chwile i druga połowa 2015 roku była początkiem kolejnego niełatwego okresu w moim życiu.
TheKingOfChanges - Pon Lut 19, 2018 2:37
Temat postu:
Moja druga babcia krótko po moich zawodach miała wylew a dziadek od lat wymagał całodobowej opieki przez chorobę która przykuła go do łóżka. Moja psychika kulała. Wyjechałem do Anglii, chciałem uciec od tego, przerastało mnie to wszystko. To jak kumulacja złych zdarzeń.
eki - Pon Lut 19, 2018 2:39
Temat postu:
Tam jednak znów wpadłem w narkotyki ale wiedziałem, że tak nie może być. Wróciłem po dwóch miesiącach. Nie chciałem marnować czasu na egzystencję w miejscu w którym i tak bym nie zagrzał za długo miejsca.
TheKingOfChanges - Pon Lut 19, 2018 2:42
Temat postu:
Po powrocie złamałem rękę co uwiązało mnie w domu. Tak miało być. Pierwszego listopada w dniu wszystkich świętych gdy wszyscy poszli na cmentarz a ja ze złamaną ręką zostałem z dziadkiem w domu dziadek zmarł a ja siedziałem przy nim do końca. Dziadek zawsze mi powtarzał, że najważniejsze to robić w życiu to co się lubi i robić to tak, żeby być z tego samemu zadowolonym nawet jeżeli robisz to dla kogoś bo to Ty masz być zadowolony ze swojej pracy.
eki - Pon Lut 19, 2018 3:54
Temat postu:
Ciężko jest trwać przy swoich marzeniach i realizować się w czymś na co Cię nie stać ale wolę być szczęśliwy robiąc to co kocham nie mając nic, niż mieć wszystko robiąc to co nie daje mi radości. Rok 2016 to była lekcja cierpliwości. Szybko chciałem nadrobić stracony czas przez co nabawiłem się szeregu kontuzji, które wykluczyły mnie z treningów na siłowni. Pierwszym błędem były treningi ze złamaną ręką co tylko zaszkodziło a nie pomogło. Następnie za szybko wróciłem do ciężarów przez co na osłabionej ręce pękł mi biceps, nie naderwał, nie zerwał. Pękł Very Happy
TheKingOfChanges - Pon Lut 19, 2018 3:56
Temat postu:
Pod koniec roku zdecydowałem się zrehabilitować moją psychikę. Dotąd cały czas byłem sam, tylko ja, moja siłownia i setki myśli w głowie. Zdecydowałem się na treningi mma. To był dobry krok. Nie mogłem dźwigać ale mogłem uderzać. Treningi w grupie na prawdę dobrze mi zrobiły, przede wszystkim pomogły przetrwać czas w którym nie mogłem trenować na siłowni i przez pracę w grupie mój humor znacznie się poprawił. Znów nabrałem motywacji.
eki - Pon Lut 19, 2018 3:58
Temat postu:
Sylwestra grubo zabalowałem a od 2 stycznia 2017 wróciłem do treningów siłowych i zacząłem szykować formę na mistrzostwa polski, które odbyły się w kwietniu.
TheKingOfChanges - Pon Lut 19, 2018 4:01
Temat postu:
Trenując do tych mistrzostw używałem tylko ciężaru własnego ciała i nie stosowałem żadnych suplementów ani żadnych innych wspomagaczy, w diecie głównie bazowałem na jajkach, wątróbce i śmietanie a z węglowodanów najczęściej płatki owsiane.
eki - Pon Lut 19, 2018 4:03
Temat postu:
Ogólnie w przeciągu całego roku wystartowałem 4 razy kończąc startem w Międzynarodowym Pucharze Polski w kulturystyce tradycyjnej zajmując 8 miejsce.
TheKingOfChanges - Pon Lut 19, 2018 4:05
Temat postu:
Nigdy wcześniej nie udzielałem się na żadnym forum ani też nie wdawałem się w dyskusje na żadnych portalach społecznościowych jednak dziś zdecydowałem podzielić się z Wami swoim życiem i doświadczeniem dlatego też zamierzam pokazywać co będzie dalej. Nadal mam te same marzenia, nadal w siebie wierzę, idę po swoje i albo osiągnę to wszystko czego pragnę albo umrę próbując.
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Powered by phpBB 2.0 .0.22 © 2001 phpBB Group